Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lipca 2015

267. RECENZJA : Balea, Płatki do demakijażu oczu

Dobry wieczór słońca! Dawno nie pojawiałam się tutaj z recenzją, oj dawno... Ale dzisiaj nadrabiam i to nie z byle czym, tylko z całkiem przyjemnym produktem od Balea. Zaczynajmy!

Skład:
Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Polyglyceryl-4-Caprate, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cocoamidopropyl Betaine, Phenoxyethanol, Parfum, Polyaminopropyl Biguanide, Citric Acid

OPAKOWANIE
Niebieski, odkręcany słoiczek zawierający naklejkę z wszystkimi potrzebnymi informacjami. Pod nakrętką znajdowała się również folia zabezpieczająca, dzięki której mamy pewność, że kosmetyk nie był wcześniej używany.


ZAPACH
Produkt jest całkowicie bezzapachowy. Nic dodać, nic ująć.

DZIAŁANIE
Powiem Wam, że cacko to sprawdziło się całkiem nieźle. A już w ogóle zachwyciło mnie, gdy poradziło sobie z tuszem (btw. wcale nie wodoodpornym) którego do tej pory nie mogłam zmyć niczym! Przy pierwszym użyciu, po zetknięciu ze skórą trochę mnie piekło i obawiałam się, że się nie polubimy, na szczęście jednak okazało się, że będzie całkiem inaczej. Pieczenie jednak pozostawało przy każdorazowym użyciu, ale nie zniechęciło mnie i bywało tylko chwilowe. Więcej nic pisać nie trzeba - pozostawiam Was ze zdjęciami, które mówią same za siebie (jest to efekt po przyłożeniu na chwilę wacika i jednokrotnym przetarciu)





KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
O konsystencji wypowiedzieć się nie da, jednak jeśli chodzi o grubość to już tak. Jest to połowa zwykłego wacika kosmetycznego. Są nasączone idealnie - nic nie kapie, jak to zdarza się przy niektórych produktach tego typu, ale też nie są wysuszone na wiór. Opakowanie zawiera 50 płatków, co przy używaniu 2 do każdego demakijażu, wystarczy na 25 użyć.

CENA
I tutaj nie chciałabym Was skłamać, ale za to opakowanie zapłaciłam około 2 euro! Co w PLN oznacza niecałe 9 zł. Jest nieźle, ale za tyle kupimy też całkiem fajny płyn micelarny, który wystarczy na dłużej.

DOSTĘPNOŚĆ
Klops. I tyle. Marka Balea, nie jest niestety dostępna w Polsce, więc pozostaje nam a)wypad za granicę; b)internet; c)szeroki uśmiech do znajomych, którzy do tej firmy mają dostęp :) 

PLUSY/MINUSY
+działanie
+brak zapachu
+opakowanie

+/-cena

-dostępność
-pieczenie przy używaniu

Podsumowując - ciekawa alternatywa w podróż na przykład, nie musimy zabierać osobno płynu i wacików. Taki bardziej gadźet. Produkt spisał się świetnie, bo wspaniale spełniał swoją rolę, ale chyba wolę tradycyjne formy demakijażu. No i dodatkowo ciężko byłoby go nam dorwać, a uważam, że nie ma po co się gimnastykować. 

Przy okazji zaproszę Was na mojego drugiego bloga - tam dopiero raczkujeMY. Tak, tak MY :) Jest nas trójka Mama, Tata i Ona. Myślę, że bez trudu się domyślicie o czym tam piszemy --> KLIK

Teraz jednak życzę Wam miłego wieczoru i do następnego!




poniedziałek, 23 marca 2015

255. RECENZJA : L'biotica, Regenerujący krem do rzęs

Dobry wieczór wszystkim :) Kalendarzowo mamy już wiosnę, jednak gościła ona u mnie tylko 2 dni :< Ale za momencik powinna wrócić, prawda? 

Dzisiaj zapraszam Was na kolejną recenzję, tym razem skupimy się na specyfiku do rzęs, co do którego podchodziłam dość sceptycznie. Czy miałam rację? O tym przeczytacie poniżej :) 

Skład : 
Petrolatum, Oleum Ricinic, Virginale Oil, Paraffinum Liquidum, Olea Europaea, Serenoa Repens, Macadamia, Ternifolia Seed Oil, Buxus Chinensis (jojoba Oil) Polyglyceryl, Pantenol.

OPAKOWANIE
Produkt początkowo mieści się w kartoniku, a w jego wnętrzu znajdziemy 10 ml tubkę. Opakowanie jest zachowane w minimalistycznej szacie graficznej w biało-różowych barwach. Tubka zakończona jest 'dziubkiem' przez który wydobywamy produkt. Zdziwił mnie trochę brak innego aplikatora, bo początkowo nie miałam pomysłu jak tego używać - aktualnie po prostu nakładam troszkę na opuszek palca i wcieram u nasady rzęs.


ZAPACH
Produkt jest całkowicie bezzapachowy, a to chyba dlatego, by nie podrażniać oczu.

DZIAŁANIE
Według informacji na opakowaniu produkt ten : wydłuża, pogrubia rzęsy i zapobiega ich wypadaniu oraz nawilża, wzmacnia i stymuluje ich wzrost. Ja zdecydowanie zauważyłam u siebie ich wzmocnienie, nie wypadają tak jak wcześniej. Poprawiła się również ich grubość, wzrost natomiast zauważyłam jedynie na dolnych rzęsach :P Ale to może dlatego, że wcześniej były zdecydowanie mniej widoczne. Obietnice są więc spełnione :) Tutaj nie mam się do czego przyczepić.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Bardziej niż krem, produkt ten przypomina mi coś na wzór żelu czy po prostu zwykłej wazeliny. Jest całkowicie bezbarwny. Co zresztą widać (albo raczej nie widać :P) poniżej. Co do wydajności to śmiało mogę powiedzieć, że używam ten produkt już 11 miesiąc, a jego jakby w ogóle nie ubywało!


CENA
Za swoje opakowanie zapłaciłam niecałe 10 zł, była to promocyjna cena w drogerii Hebe.

DOSTĘPNOŚĆ
Nie rozglądałam się jakoś specjalnie za tym produktem, ale myślę, że nie będzie problemu ze stacjonarnym jak i internetowym dostępem. Produkty tej marki są chyba nawet do dostania w aptekach.

PLUSY/MINUSY
+wydajność
+cena
+działanie
+brak zapachu
+dostępność

-dość niewygodny (jak dla mnie) sposób aplikacji

Podsumowując - produkt ten jest ok, ale powiedzmy sobie szczerze, ze da się bez niego przeżyć. Prawdopodobnie nie skuszę się na kolejne opakowanie (mimo tylu plusów) ponieważ uważam to za zbędny gadżet.

Na dzisiaj to tyle, życzę Wam miłego wieczoru oraz udanego tygodnia! I mam nadzieję, ze wiosna szybko do mnie wróci :) Dobranoc!



poniedziałek, 16 marca 2015

254. RECENZJA : Vaseline, Spray&Go, Balsam do ciała w spreyu

Hej wszystkim! Ostatnio znów ucichłam, a to dlatego, że mój przyszły małżonek zawitał do Polski na 2 tygodnie i intensywnie wykorzystywaliśmy ten czas :) Wczoraj odstawiłam go na lotnisko, a dzisiaj - przy okazji poniedziałku i nieśmiało wychylającej się wiosny - zapraszam Was na post. 

Poniżej przedstawię Wam produkt, który jest stosunkową nowością, natomiast podsumowania lutego, takie jak zużycia czy zakupy połączę z tymi marcowymi :) 
Zapraszam!

Skład : 
Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Dimethicone, Sorbitan Isostearate, Avena Sativa Straw Extract, Tapioca Starch, Dihydroxypropyltrimonium Chloride, Lactic Acid, Glucose, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Stearic Acid, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Carbomer, Xanthan Gum, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Disodium EDTA, Pentasodium Pentetate, Propylene Glycol, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Alpha-Isomethyl Ionone, Amyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

OPAKOWANIE
Butełka zawierająca 190 ml produktu, co jest dość nietypową pojemnością. Schludna szafa graficzna, kolor pasujący do wariantu zapachowego. Aplikacja produktu, taka sama jak w przypadku dezodorantu. Jedynym zabezpieczeniem jest przekręcenie nakrętki.


ZAPACH
Patrząc na opakowanie, można wywnioskować, że produkt ten pachnie jak...owies(!?). Jakiś tam zapach jest, delikatny, mało wyczuwalny, nie drażniący. Jest to ok, natomiast mi przyjemniej używa się kosmetyków o wyraźnym aromacie.

DZIAŁANIE
Jest tak jak producent obiecuje - produkt łatwo i szybko się wchłania, nawilża oraz aplikuje. Jest to jednak dość delikatne nawilżenie, moim zdaniem bardziej nadające się na okres wakacyjno-letni. 

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Jeśli chodzi o konsystencję, to jest ona zbliżona do mleczka. Dość rzadka i lejąca, dzięki czemu produkt łatwo się rozprowadza i o dziwo szybko wchłania! Co do wydajności to tutaj zdecydowanie minus, ponieważ produkt ten wystarczył mi na około...2 tygodnie używania! 


CENA
Swoją sztukę, o czym już kiedyś pisałam TUTAJ, kupiłam w cenie 3,69€ na promocji. Z tego co się orientuje, normalna jego cena w Polsce to około 27 zł - moim zdaniem dość sporo, szczególnie zważając na jego wydajność.

DOSTĘPNOŚĆ
Do tej pory produkt ten widziałam w Polsce jedynie w Rossmannie, ale z pewnością dostaniecie go również w internecie :) 

PLUSY/MINUSY
+działanie
+aplikacja
+pomysłowe opakowanie

+/-zapach

-cena
-dostępność
-wydajność

Podsumowując - produkt jest ok, spełnił obietnicę ukazaną na opakowaniu, jednak jeśli miałabym wybierać go raz jeszcze, chyba bym się nie zdecydowała. W swoich zbiorach posiadam również inna wersję zapachową - za jakiś czas, okaże się czy zbliżoną w działaniu do tej :) 

Na dzisiaj to tyle, zapraszam do komentowania i do następnego! :) 




czwartek, 19 lutego 2015

252. RECENZJA : Green Pharmacy, Delikatny żel do mycia twarzy, Aloes

Hej wszystkim! Powiem Wam, że kocham moją córkę nad życie, ale uwielbiam ten moment, kiedy mogę ją 'sprzedać' dziadkom, a ja nie mam już nic więcej do roboty, ponieważ ze wszystkim uporałam się wcześniej. Tak więc sięgam po szklankę soku i zabieram się za kolejną recenzję dla Was. Dzisiaj opowiem o żelu do mycia twarzy, który dostałam przy okazji Opolskiego Spotkania Blogerek Kosmetycznych, co w żaden sposób nie wpływa na moją opinię. Zaczynamy?

Skład: 
Aqua, Lauryl Glucoside, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Glycerin, Hydrolyzed Wheat Protein, Aloe Leaf Extract, Allantoin, Panthenol, Parfum, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid.

OPAKOWANIE
Plastikowa, dość miękka butelka o pojemności 270 ml, co jest dla mnie dość niestandardowe. Żółto-brązowa etykietka przywodzi trochę na myśl produkty z apteki. Produkt aplikuje się za pomocą pompki, co uważam za świetne rozwiazanie.


ZAPACH
Z tego co wyczytałam w składzie, mamy tutaj Parfum i wąchając teraz produkt, rzeczywiście czuć jakiś zapach, jednak przy używaniu jest on całkowicie niewyczuwalny.

DZIAŁANIE
Jak sama nazwa wskazuje, jest to naprawdę delikatny żel. Używam tego produktu co rano i przyjemnie oczyszcza oraz odświeża cerę.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Jeśli chodzi o konsystencję to jak widać na zdjęciu poniżej, produkt jest dość rzadki. Natomiast co do wydajności to jest ona zdecydowanie na plus, już nawet pół pompki wystarcza by oczyścić buzię. Używam tego kosmetyku około pół roku, jak nie dłużej a nadal w opakowaniu zostaje ponad 1/3.


CENA
Jak wspomniałam we wstępie produkt ten dostałam w ramach OSBK, natomiast znając tą firmę obstawiałabym że nie kosztuję więcej niż 10 zł.

DOSTĘPNOŚĆ
Drogerie, internet - standard. 

PLUSY/MINUSY
+brak zapachu
+działanie
+wydajność
+pompka
+cena
+dostępność
+polska firma

-minusów nie widzę :) 

Podsumowując - produkt spełnia swoją rolę, więc niczego więcej nie potrzeba :) Czy do niego wrócę? Być może kiedyś, obecnie poszukam czegoś innego, czegoś co sprawi, że powiem ŁAŁ! 

To wszystko na ten moment, dajcie znać, czy używałyście ten kosmetyk lub czy zachęciłam Was by go wypróbować. 

Pamiętajcie też o moich profilach na Facebooku i Instagramie, gdzie znajdziecie mnie codziennie :) Przygotujcie się też na niewielką WYPRZEDAŻ, gdzie lakiery będą od 1 zł do 3 zł! 

Buziaki i do następnego!


niedziela, 15 lutego 2015

251.RECENZJA : Avon, Anew Clinical, Podwójny program liftingujący okolice oczu

 Dzień dobry wszystkim! Jak mija Wam niedziela? Mile spędziłyście Walentynki? :) Do popołudniowej kawki przychodzę do Was z recenzją kremu pod oczy Avon, który jest jednym z bardziej znanych i lubianych produktów tej marki. Niech Was nie zwiedzie ilość produktów w opakowaniu, nie myślcie sobie, że wystawiam opinię bez testowania :) Zdjęcia zrobiłam już jakiś czas temu, a na ten moment krem już prawie się skończył i pewnie pojawi się w denku.

Skład uzupełnie po zakupie kolejnego opakowania, ponieważ znajduje się on na kartoniku, który ja wyrzuciłam.

OPAKOWANIE
Produkt zapakowany jest w kartonik i ofoliowany, po otwarciu naszym oczom ukazuje się biały słoiczek ze srebrnymi/szarymi napisami i dodatkami. Słoiczek podzielony jest na 2 części, a każda z nich zawiera 10 ml produktu. Dodatkowo pod zakrętką znajdujemy nakładkę, na której zaznaczone jest, na którą część oka należy używać dany produkt.



ZAPACH
Produkt ten jest całkowicie zapachowy, co jak dla mnie jest plusem.

DZIAŁANIE
Powiem tak : ja osobiście nie zauważyłam żadnych zmian, co prawda nie miałam  jeszcze wyraźnych zmarszczek czy innych zmian wokół oczu, ale też nie bardzo się im przyglądałam. A produkt ten ma podobno : wygładzić zmarszczki, podnieść powieki i redukować opuchliznę. Używam go, by po prostu mieć świadomość, że i dla okolic oczu coś robię, a być może zaprocentuje to w przyszłości.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Poniżej możecie zauważyć konsystencję obu produktów. Żel na górną powiekę, przypomina trochę galaretkę, i mimo że w słoiczku ma kolor pomarańczowy to po wybraniu go z niego jest bezbarwny. Krem na dolną powiekę, to po prostu...krem :) Produkt ten przy codziennym stosowaniu służy mi już od końca listopada i jak już wcześniej pisałam, w tym miesiącu dotknie dna - równe 3 miesiące, jak dla mnie rewelacja!

CENA
I tutaj dość znaczący szczegół, ponieważ krem ten w cenie regularnej kosztuję prawie 60 zł! (chociaż dzieląc to na 3 miesiące wydajności i tak nie jest źle) Można go jednak dorwać w ofercie wiązanej za 10 zł, często też jest na promocji i cena spada nawet o połowę! Na allegro można go zakupić już od 12 zł.

DOSTĘPNOŚĆ
Jak to w przypadku kosmetyków firmy Avon, dostępny jest u konsultantki lub tak jak wyżej na pisałam na allegro i innych sklepach internetowych.

PLUSY/MINUSY
+bardzo podoba mi się rozwiązanie dwukomorowego słoiczka
+często promocje i niższa cena
+dostępność
+wydajność
+brak zapachu

-tutaj malutki minus, ponieważ nie zauważyłam jakiegoś WOW, ale też tak jak pisałam wyżej nie nastawiałam się na wiele i też za bardzo okolic oczu nie obserwowałam

Podsumowując - polujcie na promocję i przekonajcie się na własnej skórze :) Być może będzie to inwestycja na przyszłość! 

Na dzisiaj to koniec, lecę szykować kolejne recenzję o których pisałam już na FACEBOOKu.
Do następnego!

niedziela, 4 stycznia 2015

241. RECENZJA : Perfecta, Cukrowy peeling do ciała, Ujędrniający, Czekolada + Olejek kokosowy

Witajcie! Nowy rok rozpoczniemy od recenzji, bo chciałabym żeby to właśnie tych pojawiało się tutaj jak najwięcej :) Sama uwielbiam czytać na innych blogach Wasze opinie o danym produkcie i często przed zakupem jakiegoś kosmetyku, szukam wskazówek u blogowych koleżanek.

Dzisiaj produkt, który niedawno pojawił się w ulubieńcach. Mianowicie miał miejsce na podium w październiku TUTAJ, a teraz przedstawię go trochę konkretniej :) 

Skład : 
Paraffinum Liquidum, Sucrose, Silica, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Parfum, Theobroma Cacao Seed Butter, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Tocopherol, Coffea Arabica Seed Extract, Synthetic Wax, Cl 77499, Cl 77491, Cl 77492, Sodium Propylparaben

OPAKOWANIE
Mocny, konkretny słój, zawierający 225 ml produktu. Przejrzysta i czytelna szata graficzna. Takie opakowanie należy do moich ulubionych, ponieważ produkt można zużyć aż do ostatniej kropli.


ZAPACH
Moi drodzy! Widzicie te zdjęcia na zakrętce? Tak, ten kokos i czekoladę. Otwórzcie wieczko i poczujecie właśnie to! Mocny, miło otulający, ale nie duszący. Jak dla mnie - maniaczki 'jadalnych' zapachów - niczego więcej nie trzeba.

DZIAŁANIE
Kolejny plus, bo produkt naprawdę dobrze ściera, a to w peelingach lubię. Cały czas żyję w pogoni za mocnymi ścierakami i przy tym produkcie chętnie zatrzymałam się na dłużej. Oprócz tego pozostawia miłą warstwę na skórze (wiem, że u niektórych to się nie sprawdza i są na NIE, ale ja lubię to uczucie). Czy ujędrnia, jak obiecuje producent? Szczerze mówiąc nie wiem, bo nie za bardzo skupiałam się na tym aspekcie, ale mam świadomość, że bez odpowiedniej diety i ćwiczeń, ciało nie nabierze super sprężystości tylko od używania jakichś specyfików.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Produkt ten wystarczył mi na około 2 miesiące, przy używaniu co 2/3 dzień na uda, pośladki i brzuch. Jest gęsty, zbity, nie spływa z ciała podczas kontaktu z wodą.


CENA
W promocji w Drogerii Natura za kosmetyk ten zapłaciłam 12,99 - uważam, że jak na tak świetny produkt cena i tak jest niska.

DOSTĘPNOŚĆ
Drogerie, internet, czasem nawet supermarkety - rozejrzycie się, warto! 

PLUSY/MINUSY
+zapach
+cena
+konsystencja
+wydajność
+drobinki
+działanie
+dostępność

-nie mam się do czego przyczepić :) 

Podsumowując - polecam! Cena zdecydowanie adekwatna co do jakości, no i ten zapach! Z pewnością ten kosmetyk wyląduje u mnie jeszcze nie raz. Gdy tylko zmniejszę zapasy :P

Moi drodzy na dzisiaj to tyle, niebawem pojawi się post sprzedażowy z moimi kolczykami, o którym pisałam poprzednio, ale też zakupy, denko, ulubieńcy oraz paznokcie! 

Zapraszam Was też na facebook TUTAJ i Instagram TUTAJ, gdzie jestem niemal codziennie.
Ściskam mocno i do następnego!



poniedziałek, 17 listopada 2014

232. RECENZJA : Balea, Kokosowy krem do skóry suchej

Dzień dobry wszystkim. W sumie patrząc za okno, chciałoby się rzec 'dobry wieczór'. Przed nami najkrótsze dni w roku, a jesienne wieczory są idealną porą na poprawienie swojej urody/kondycji/ciała czy humoru. Zdecydowanymi faworytami na to są książka i pełny kubek, ale miło też po kąpieli otulić się aromatycznym kosmetykiem. Czy od tego poniżej to dostałam? Zapraszam do czytania.


Skład : 
 Aqua, Glyceryl Stearate SE, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Ethylhexyl Stearate, Cocos Nucifera (Oil), Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Phenoxyethanol, Dimethicone, Persea Gratissima (Oil), Parfum, Sodium Cetearyl Sulfate, Carbomer, Butyrospermum Parkii (Butter), Methylparaben, Tocopheryl Acetate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Ethylparaben, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Glutamate Diacetate.

OPAKOWANIE
Materiał z którego wykonane jest opakowanie to dość miękki i giętki plastik. Słój ten zawiera aż 500 ml produktu. Na etykietach mamy wszystkie potrzebne informacje. Kolorystyka to biel i niebieskości, które nie wyglądają dość reprezentacyjnie i mi się po prostu nie podoba, ale nie oczekujmy tego od kosmetyków z niskiej półki cenowej. Bo przecież liczy się zawartość :) 


ZAPACH
Podobno kokos. Dla mnie nie wyczuwalny w ogóle. Bardziej przypomina mi cukier/cukier puder i to chemiczny. W opakowaniu aromat jest bardzo intensywny, po rozsmarowaniu wyczuwalność się zmniejsza, by po chwili zniknąć.

DZIAŁANIE
Krem ten ma nawilżać i niestety na dłuższą metę tego nie robi. Jest gdzieś po środku. Wysuszać nie wysusza, ale cudów też nie sprawia. Zdecydowanie gustuje w mocniejszym i dłużej wyczuwalnym nawilżeniu.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Krem kojarzy mi się z bardziej zbitą konsystencją, coś jak krem Nivea, a tutaj mamy bardziej balsam. Kosmetyk ten jest bardzo rzadki, a co za tym idzie - lekki. Być może byłby idealny na lato, na obecną porę roku wolę coś treściwszego. Niewielka ilość wystarczy by zaaplikować go na całe ciało, a przy takiej pojemności z pewnością wystarczy na długo. Ja używam go już około miesiąca i dopiero zbliżam się do połowy.


CENA
Spore zaskoczenie i przyjemność dla portfela, jak to w przypadku tej marki bywa, bo cena produkty to około 2 euro.

DOSTĘPNOŚĆ
Kosmetyki firmy Balea dostępne są w drogeriach DM, których u nas brak. Pozostaje nam więc ratowanie się internetem, bo tam jak wiadomo jest wszystko :) 

PLUSY/MINUSY
+cena

+/-konsystencja (na lato tak, na zimę/jesień nie)
+/-wydajność (ja wolę mniejsze pojemności, szybko się nudzę)

-zapach
-dostępność

Podsumowując - zwykły kosmetyk, nie mówię nie, ale kolejny raz po niego nie sięgnę. Krzywdy nie robi, ale uważam, że są zdecydowanie lepsze produkty tego typu. Mimo, że firma ta nie jest najwyższych lotów, do tej pory spotykałam się z samymi pozytywnymi opiniami, ale ten kosmetyk im niezbyt wyszedł. Największy minus za zapach, kokos wręcz ubóstwiam, a tutaj go nie znalazłam. 


A jakie są Wasze umilacze pokąpielowi? :) Wypisujcie swoje typy w komentarzach, może akurat na coś się skuszę (chociaż zapasy niedługo zaczną wychodzić z przeznaczonych na to miejsc :P). Zaglądajcie również na facebooka TUTAJ, bo niebawem pojawi się tam rozdanie. Udanego tygodnia i nie dajcie się tej okropnej pogodzie!


niedziela, 2 listopada 2014

229. RECENZJA : Rival de Loop, Nawilżające kapsułki pielęgnacyjne.

Hejka! :) Dzisiaj kolejna recenzja i niestety kolejny bubel. Kosmetyk, o który sporo czytałam w polskiej blogosferze i który zaciekawił mnie między innymi opakowaniem i sposobem aplikacji. Dlaczego nie sprawdził się u mnie? Dowiecie się poniżej. Zapraszam na recenzję dotyczącą Nawilżających kapsułek pielęgnacyjnych z Rival de Loop.


Skład : 
Dimethicone, Dicapryl Ether, Hydrogenated Poluisobutene, Trisiloxane, Isohexadecane, Squalane, Tocopheryl Acetate, Sunflower Seed Oil Glyeceride, Parfum, Ginkgo Biloba Leaf Extract

OPAKOWANIE
Opakowanie to plastikowy blister na tabletki włożony w papierową 'kopertę', na której tyle znajdziemy informacje o produkcie. Szata graficzna jest przyjemna dla oka, zachowana w niebieskich barwach. W blistrze znajdziemy 7 kapsułek po 0.38 ml, po jednej na każdy dzień. Moim zdaniem opakowanie to jest świetne - uwielbiam wszelkie udziwnienia w kosmetykach.


ZAPACH
Może to dziwne, ale produkt ten pachnie mi antybiotykiem, który podawali mojej córce w szpitalu. Ciężko to określić, typowy zapach leku czy apteki to to nie jest. Może Wy mi pomożecie?

DZIAŁANIE
Niejednokrotnie już pisałam, że moja skóra jest sucha i potrzebuje nawilżenia, które ciężko mi gdziekolwiek znaleźć. Te kapsułki były wiele razy chwalone na blogach/vlogach, więc skusiłam się na nie z nadzieją na świetny efekt. I mimo, że na opakowaniu czytamy : 'zapewniają efektywną i intensywną pielęgnację zniszczonej i suchej skóry' ja tego nie uzyskałam. Po nałożeniu moja cera jest tłusta w dotyku (jakbym posmarowała się olejem) i na dodatek okropnie się świeci. Na szczęście używałam tego produktu tylko na noc, w obawie przed kontaktem z kolorowymi kosmetykami. Po wchłonięciu (które trwa dość długo) mam wrażenie jakbym niczego na twarz nie nałożyła. Zdecydowanie nie.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Jedna kapsułka starcza na jedno użycia i choćbyśmy nie wiadomo jak kombinowały, inaczej nie będzie :P Po ukręceniu główki poniższej rybki, ukazuje nam się gęsty i tłusty olejek, nie rozlewający się po dłoniach jednak świetnie rozprowadzający po twarzy.


CENA
Ja swoje opakowanie kupiłam w cenie 3.99, cena regularna to około 7 zł. Nie jest to być może wielki wydatek, jeśli chodzi o jednorazowy zakup, ale w przypadku chęci używania tego produktu codziennie przez miesiąc wychodzi nam 28 zł. W tej cenie kupimy już całkiem niezły krem, który wystarczy nam na dłuższy czas.

DOSTĘPNOŚĆ
Marka Rival de Loop do kupienia jest jedynie w Rossmannie.

PLUSY/MINUSY
+opakowanie

+/- cena
+/-zapach

-działanie
-dostępność
-wydajność

Podsumowując - kolejny osławiony w blogosferze kosmetyk, który na mnie nie robi wrażenia, a jeśli robi to negatywne. Ja osobiście nie polecam, ale nie przekonacie się, jeśli nie spróbujecie. Do mojej kosmetyczki na pewno już ten produkt nie trafi.

Na dzisiaj to wszystko. Serdecznie zapraszam Was do obserwacji, żeby być na bieżąco oraz na moje profile w mediach społecznościowych, do których odnośniki znajdziecie po lewej stronie bloga. Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę Kochani! Do następnego :)



poniedziałek, 27 października 2014

227. RECENZJA : Avon, Planet Spa, Nawilżający olejek do twarzy na noc, Prowansalska lawenda i jaśmin

Dzień dobry wszystkim! Od kilku dni, mimo zmęczenia i coraz gorszego widoku za oknem oraz aury, mnie nie opuszcza dobry humor :) Cudowne uczucie :P Może to za sprawą perspektywy spełnienia się moich marzeń? No, jak na razie nic więcej zdradzać nie będę - jeśli coś więcej się wyklaruje, z pewnością się o tym dowiecie :) Dzisiaj zapraszam Was na kolejną recenzję, bo tak jak obiecywałam, tych w najbliższym czasie nie zabraknie. Na tapecie nietypowy kosmetyk, olejek do twarzy z bardzo chwalonej serii Avonu - Planet Spa. Rozsiądźcie się wygodnie i...start! :)



Skład : 
sesamum indicum oil, idopropylmyristate, paraffinum liquidum, parfum, phenoxyethanol, capryl glycol, bht, helianthus annuus seed oil, jasminum officinale extract, lavandula angustifolia flower/leaf/stem extract,tocopherol.

OPAKOWANIE
Plastikowa buteleczka, zawierająca 60ml produtku, z równie plastikową zakrętką. Jej kolor to taki przyjemny hmm...fiołek? Na opakowaniu znajdziemy dwie naklejki. Z przodu etykietka z nazwą i gramaturą, z tyłu również nazwa, jak i sposób używania w kilku językach. Pod nakrętką znajdujemy dziubek, przez który z łatwością dozujemy produkt, ponieważ jest on w formie olejku, a otwór jest odpowiedniej wielkości.


ZAPACH
Piękny! Nic dodać, nic ująć. Żadnej chemii! Po prostu lawenda z jaśminem. Sprawia on, że kosmetyk ten używa się z przyjemnością, plus do tego działanie...ale o tym poniżej :)

DZIAŁANIE 
Generalnie produkt ten, z tego co obiecuję producent ma nas przenieść w kraine relaksu i rozluźnienia, a dodatkowo nawilżać, odżywiać i koić oraz przywracać blask. Nawilżenie - jest, odżywianie - też, kojenie - jak najbardziej. No z tym blaskiem to tak trochę nie bardzo :P Ale dokładniej, to używając ten produkt na noc, po oczyszczeniu i innych rytuałach, tuż przed położeniem się spać, następnego dnia rano nasza skóra nadal odczuwa jego działanie. Jest złagodzona oraz zregenerowana. Produkt ten zdecydowanie działa!


KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Jeśli chodzi o konsystencję to jest to, tak jak mamy napisane na opakowaniu - olejek. Produkt wodnisty, lejący się, gładko rozprowadzający po twarzy. Wydajność jak najbardziej na plus, wydawało mi się, że 60 ml to mała ilość, tym bardziej przy takiej konsystencji gdzie produkt mógłby (ale tego nie robi) przelatywać przez palce i ochlapywać wszystko wokół. Nie używam tego kosmetyku codziennie, szczerze mówiąc robie to jak mi się przypomni i stosuje go wtedy np. tydzień (powiedzmy, że tak ma być - taka kuracja ;P) jednak był w akcji już kilkadziesiąt razy w przeciągu ostatnich 3-4 miesięcy, a zużycie sięga około 1/4.

CENA
Cena regularna tego produktu wynosiła 31 zł, mi udało się go zakupić w ofercie wyprzedażowej za bodajże 9,99. Więc niezły deal :P 

DOSTĘPNOŚĆ
Kosmetyk nie jest już dostępny w sprzedaży. Również na allegro nie udało mi się na niego trafić.

PLUSY/MINUSY
+działanie
+zapach
+dozowanie
+wydajność
+cena promocyjna

-cena regularna (jak dla mnie za duża)
-wycofany ze sprzedaży

Podsumowując - długo zastanawiałam się, czy dzielić się z Wami recenzją niedostępnego już kosmetyku, ale pomyślałam, że może któraś z Was posiada go w swoich zapasach i zastanawia się nad otwarciem tego specyfiku, a może już go używałyście i chcecie podzielić się swoją opinią na jego temat. Ja uważam, że kosmetyk świetnie spełnił swoją rolę, a sięganie po niego sprawiało mi ogromną przyjemność.

Moi drodzy po raz kolejny zapraszam Was na facebooka TUTAJ, gdzie radze się Was w pewnej paznokciowej sprawie oraz Instagrama TUTAJ, gdzie bywam zdecydowanie częściej :) Miłego tygodnia! 



czwartek, 23 października 2014

226. RECENZJA : Uriage, Woda micelarna do demakijażu twarzy do skóry normalnej i suchej

Dobry wieczór wszystkim :) Zapowiedziałam, że będę - to jestem! Bez zbędnych wstępów, zapraszam na recenzję. Sięgnijcie po kubek dobrej herbatki i zabierajcie się za czytanie. A jeśli chcecie być ze mną więcej i częściej, zapraszam na nowego FACEBOOKa i INSTAGRAM. 


Skład :
Aqua, Uriage Thermal Spring water, Polysorbate 20, Butylene Glycol, Peg-6 Caprylic/Capric Glycerides, Peg-75 Shea Butter Glycerides, Cetrimonium Bromide, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum, Citric Acid

OPAKOWANIE
Moja sztuka to 30 ml miniaturka. Plastikowa, przezroczysta buteleczka z informacyjną naklejką, standardowo zakręcana. Pod nakrętką znajduje się dziurka przez którą wydobywamy kosmetyk. Moim zdaniem otwór jest za duży, w połączeniu z wodnistą konsystencją bardzo łatwo o nałożenie za dużej ilości produktu.


ZAPACH
Jak dla mnie kosmetyk ten pachnie lekko ogórkiem. Niezbyt przyjemnym. Na dodatek zostającym na skórze. Zdecydowanie nie polubiłam się z tym zapachem.

DZIAŁANIE
Po tej firmie spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego. Poza tym, po używaniu płynu micelarnego z Biedronki, miałam nadzieję, że każdy inny działa tak samo świetnie. Myliłam się. Zmywać makijaż może i tym się da, jednak zawsze, ale to zawsze! zostaje mi na rzęsach tusz - i to wcale nie wodoodporny.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Jak w tytule widać - woda. Nic dodać, nic ująć. Zdjęcia konsystencji nawet nie starałam się zrobić, ponieważ jest ona nieuchwytna. Jeśli chodzi o wydajność to kolejny minus, produkt ten użyłam około 3-4 razy i z 30 ml pojemności ubyło mi już jakieś 2/3.

CENA
Podczas przeszukiwania internetu, udało mi się ustalić, że za pełnowymiarowy kosmetyk (250 ml) musimy zapłacić w granicach 30 zł. Jak dla mnie to zdecydowanie za dużo - i jeśli chodzi o jakość i w ogóle jeśli chodzi o kosmetyk do demakijażu. Swoją miniaturkę kupiłam w zestawie z 4 innymi produktami za 27,90 o czym pisałam TUTAJ. Był to niezły deal i świetny sposób by wypróbować te kosmetyki.

DOSTĘPNOŚĆ
Podejrzewam, że kosmetyki tej marki dostępne są w Polsce jedynie przez internet. Stacjonarnie nigdzie ich nie widziałam.

PLUSY/MINUSY
+możliwość przetestowania produktu dzięki miniaturce

-dostepność
-cena
-działanie
-wydajność
-dozowanie
-zapach

Podsumowując - widzicie, że nie warto. Firma ta zdecydowanie się nie popisała, spodziewałam się czegoś lepszego. Cieszę się, że nie kupiłam pełnowymiarowego kosmetyku - rozczarowanie miałoby większy wymiar. 

A jakie są Wasze doświadczenia z tą firmą? Dajcie znać na dole :) Dobrej nocki!





czwartek, 18 września 2014

222. RECENZJA : Regenerum, Regeneracyjne serum do pięt


Dzień dobry wszystkim :) Dzisiaj znowu udało mi się chwilkę wygospodarować (nasze maleństwo aktualnie śpi) i postanowiłam dla Was napisać kolejną recenzję. Niestety nie będzie ona tak pochlebna jak większość na blogu. Zajmę się w tej notce produktem do stóp, w którym pokładałam ogromne nadzieje, a on...NIC! Dziś będzie o Regeneracyjnym serum do pięt REGENERUM.


Skład :
Lanolin, Petrolatum, Aqua, Urea, Dimethicone, Zea Mays Oil/ Rosa Moschata Seed Oil/ Rosmarinus Officinalis Leaf Extract/ Helianthus Annuus Seed Oil, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Lelaleuca Alternifolia Leaf Oil/ Limonene, Lactic Acid.

OPAKOWANIE
30 gram produktu zawarte jest w matowej w dotyku tubce, a tubka znajduje się dodatkowo w kartoniku. Jeśli chodzi o wygląd to króluje minimalizm oraz biel i czerń. Opakowanie zakręcane jest na nakrętke, pod którą znajduje się odpowiedniej wielkości dziurka do wydobywania produktu.


ZAPACH
Brak. I nie wiem czy się cieszyć czy nie. Brak zapachu nie przeszkadza ani nie umniejsza temu produktowi, ale zdecydowanie lepiej używa się czegoś co jest przyjemne również dla nosa.

DZIAŁANIE
A raczej jego brak. Według informacji od producenta, produkt ten powinien : intensywnie pielęgnować i regenerować; złuszczać suchy, zniszczony i zgrubiały naskórek; chronić pięty przed pękaniem oraz przywracać im miękkość, gładkość i elastyczność. A on jakby nie robi kompletnie nic. Kiedyś miałam z piętami ogromny problem : pękały, krwawiły i bolały do tego stopnia, że chodzić się nie dało. Z wiekiem przeszło - stosowałam mnóstwo specyfików, a wystarczyło to po prostu przeczekać. Teraz borykam się tylko z suchością, która przeszkadza mi głównie latem. Skusiłam się na ten produkt, ponieważ zawiera on w swoim składzie mocznik o którym wiele dobrego czytałam i słyszałam. Liczyłam chociaż na minimalne nawilżenie i wygładzenie, a nie otrzymałam NIC! (ile jeszcze razy padnie to słowo w tej recenzji? :P) Nie ma żadnej ochrony, pielęgnacji, złuszczenia ani tym bardziej regeneracji. Po prostu - NIC.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
(zdjęcie konsystencji gdzieś zaginęło w akcji, ale postaram się je na dniach dodać)
Produkt jest barwy białej z domieszką żółtego, taki typowo 'maściowy'. Konsystencja nie za gęsta, ale nie na tyle by się rozlewać. Jeśli chodzi o wydajność, to ciężko mi ją określić, ponieważ produkt użyłam kilka razy, za każdym jednak wyciskając inną ilość by porównać działanie. Jest dość tępy do rozsmarowania i dosłownie nie wyczuwalny na stopach.

CENA
Cena waha się w granicach 15-20 zł, kiedyś chyba mignęło mi nawet za 13 zł. Wydaje mi się, że jak za taką gramaturę i ...działanie - to zdecydowanie za dużo. Lepsze kosmetyki tego typu, o większej pojemności kupuje np. w Avonie, czasami nawet za 1/3 tej ceny.

DOSTĘPNOŚĆ
Jak wiadomo, moim ulubionym sposobem na zakupy jest internet, gdzie znajdziemy dosłownie wszystko. Produkt ten do dostania jest bez problemu w każdej aptece.

PLUSY/MINUSY
+dostępność

-działanie
-konsystencja
-cena

+/-brak zapachu

Podsumowując - minusów (jak i plusów) dużo nie ma, ale przeważającym jest ten dotyczący działania. Produkt kupuje się i używa, by coś robił, by działał, a temu się to nie udało. Po prostu nie czuję go nawet na stopach. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.

Dajcie znać, czy miałyście styczność z tym lub innym z tej serii kosmetykiem i jak sprawdził się u Was. Ściskam gorąco i do następnego! :* Zapraszam też na INSTAGRAM i FACEBOOKA, gdzie łatwiej mnie złapać i czasami można dojrzeć troszkę naszej codzienności :) 


sobota, 13 września 2014

221. RECENZJA : Soraya Care&Control, Żel 2w1 z mikrogranulkami, oczyszczająco-nawilżający

Dziecko sprzedałam babci, mężczyzna zajął się swoją nową zabawką (Xbox One), a ja mogę naskrobać do Was kilka słów podjadając słodkie ciasto :)) Pojawi się recenzja kosmetyku, o którym pisać miałam już kilka razy ale jakoś było mi nie po drodze. Mogłyście nawet kilkakrotnie zobaczyć niedokończony post na temat tego produktu. Po prostu ustawiałam publikację na dany dzień, z myślą że wyrobię się z napisaniem notki. Dzisiaj w końcu napiszę ten post od początku do końca i poznacie moją opinie dotyczącą produktu do twarzy Soraya. Konkretniej jest to Oczyszczająco-nawilżający żel 2w1 z mikrogranulkami. 


Skład :
Aqua, Sodium Laurenth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Acrylates Copolymer, Disodium Laurenth Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Hydrolyzed Algin, Chlorella Vulgaris Extract, Maris Aqua, Lactic Acid, Citric Acid, Malic Acid, Camellia Sinensis Extract, Propylene Glycol, Agar, Ultramarines (Cl 77007), Polyquaternium-7, Disodium EDTA, DMDM Hydantoin, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol Sulfonate, Buteth-3, Tributyl Citrate, Parfum, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylopropional, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamic Aldehyde, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone.

OPAKOWANIE
Tuba zawierająca 180ml produktu, wykonana z miękkiego materiału dzięki czemu prosto wydobywa się produkt z opakowania. Zamykana na mój ulubiony 'klik' pod którym znajduje się dziurka odpowiedniej wielkości, dzięki niej kosmetyk się łatwo dozuje. Opakowanie utrzymane jest w niebiesko-białej kolorystyce, jak wszystkie kosmetyki z serii Care&Control. Na tubie zawarte są wszelkie potrzebne informacje dotyczące składu, stosowania czy działania. 


ZAPACH
Jak dla mnie, kosmetyk ten jest bezzapachowy co kompletnie mi nie przeszkadza.

DZIAŁANIE
Producent obiecuje, że kosmetyk ten : pozostawia skórę gładką, miękką i nawilżoną, oczyszcza, zwęża pory, wyrównuje koloryt i odświeża. A ja z większością się zgodzę ;) Produkt ten jest naprawdę przyjemny! Używałam go każdego wieczoru, po zmyciu makijażu i rzeczywiście potrafi on oczyścić ją z pozostałości make-up'u. Cera w dotyku, po użyciu tego specyfiku była zdecydowanie gładsza. Można również wyczuć odświeżenie i nawilżenie (chociaż w moim przypadku bez kremu i tak się nie obejdzie). 

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Kosmetyk jest lekko lejący, o żelowej formule z małymi peelingującymi drobinkami. Mimo tego produkt ten nadaje się do codziennego używania, ponieważ ścieranie jest ledwo wyczuwalne. Oprócz tego kosmetyk jest bardzo wydajny, ja używałam go codziennie przez około 2-3 miesięcy jak nie dłużej.


CENA
Mi udało się dostać go za 6,29 w Rossmannie w ubiegłe wakacje. 

DOSTĘPNOŚĆ
Jak już wyżej napisałam, ja kupiłam ten produkt w drogerii Rossmann. Od tamtej pory nie rozglądałam się za nim w innych drogeriach. Ale z pewnością kupicie go w internecie - jak wszystko .

PLUSY/MINUSY
+opakowanie
+brak zapachu
+działanie!
+cena
+wydajność

-dostępność

Podsumowując - bardzo fajny produkt do codziennego stosowania, po który chętnie sięgnęłabym ponownie jeśli dojrzałabym go na sklepowych półkach i to w takiej cenie! Jednym słowem - polecam :) 

Ściskam gorąco i do następnego!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...