Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lutego 2015

251.RECENZJA : Avon, Anew Clinical, Podwójny program liftingujący okolice oczu

 Dzień dobry wszystkim! Jak mija Wam niedziela? Mile spędziłyście Walentynki? :) Do popołudniowej kawki przychodzę do Was z recenzją kremu pod oczy Avon, który jest jednym z bardziej znanych i lubianych produktów tej marki. Niech Was nie zwiedzie ilość produktów w opakowaniu, nie myślcie sobie, że wystawiam opinię bez testowania :) Zdjęcia zrobiłam już jakiś czas temu, a na ten moment krem już prawie się skończył i pewnie pojawi się w denku.

Skład uzupełnie po zakupie kolejnego opakowania, ponieważ znajduje się on na kartoniku, który ja wyrzuciłam.

OPAKOWANIE
Produkt zapakowany jest w kartonik i ofoliowany, po otwarciu naszym oczom ukazuje się biały słoiczek ze srebrnymi/szarymi napisami i dodatkami. Słoiczek podzielony jest na 2 części, a każda z nich zawiera 10 ml produktu. Dodatkowo pod zakrętką znajdujemy nakładkę, na której zaznaczone jest, na którą część oka należy używać dany produkt.



ZAPACH
Produkt ten jest całkowicie zapachowy, co jak dla mnie jest plusem.

DZIAŁANIE
Powiem tak : ja osobiście nie zauważyłam żadnych zmian, co prawda nie miałam  jeszcze wyraźnych zmarszczek czy innych zmian wokół oczu, ale też nie bardzo się im przyglądałam. A produkt ten ma podobno : wygładzić zmarszczki, podnieść powieki i redukować opuchliznę. Używam go, by po prostu mieć świadomość, że i dla okolic oczu coś robię, a być może zaprocentuje to w przyszłości.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Poniżej możecie zauważyć konsystencję obu produktów. Żel na górną powiekę, przypomina trochę galaretkę, i mimo że w słoiczku ma kolor pomarańczowy to po wybraniu go z niego jest bezbarwny. Krem na dolną powiekę, to po prostu...krem :) Produkt ten przy codziennym stosowaniu służy mi już od końca listopada i jak już wcześniej pisałam, w tym miesiącu dotknie dna - równe 3 miesiące, jak dla mnie rewelacja!

CENA
I tutaj dość znaczący szczegół, ponieważ krem ten w cenie regularnej kosztuję prawie 60 zł! (chociaż dzieląc to na 3 miesiące wydajności i tak nie jest źle) Można go jednak dorwać w ofercie wiązanej za 10 zł, często też jest na promocji i cena spada nawet o połowę! Na allegro można go zakupić już od 12 zł.

DOSTĘPNOŚĆ
Jak to w przypadku kosmetyków firmy Avon, dostępny jest u konsultantki lub tak jak wyżej na pisałam na allegro i innych sklepach internetowych.

PLUSY/MINUSY
+bardzo podoba mi się rozwiązanie dwukomorowego słoiczka
+często promocje i niższa cena
+dostępność
+wydajność
+brak zapachu

-tutaj malutki minus, ponieważ nie zauważyłam jakiegoś WOW, ale też tak jak pisałam wyżej nie nastawiałam się na wiele i też za bardzo okolic oczu nie obserwowałam

Podsumowując - polujcie na promocję i przekonajcie się na własnej skórze :) Być może będzie to inwestycja na przyszłość! 

Na dzisiaj to koniec, lecę szykować kolejne recenzję o których pisałam już na FACEBOOKu.
Do następnego!

piątek, 23 stycznia 2015

246. Avon Gel Finish Marine Blue + Golden Rose Jolly Jewels 123

Dzisiaj post, jakiego dawno u mnie nie było. Mianowicie 'manicure'. Początkowo nawet nie planowałam go tu umieszczać, ale skoro zdjęcia były już gotowe to postanowiłam się nim podzielić, choćby dla zaprezentowania kolorów. Lakiery dobrałam zupełnie przypadkowo, o czym pisałam już na Instagramie, bo tam mogliście już to malowidło zobaczyć TUTAJ ale efekt baardzo mi się spodobał i pewnie jeszcze nie raz do niego powrócę. Lakiery, których użyłam to :


Każdego lakieru nałożyłam 2 warstwy (lakier Avon wyglądał świetnie nawet po 1). Pod kolorem mam odżywkę Eveline, jako baze. 


Zmywanie lakieru Gel Finish, to czysta przyjemność z Jolly Jewels było troszkę gorzej ale wybaczam mu, jak i wszystkim jego braciom, bo ostatnio zakochałam się w tej serii! Mam 3 sztuki i na tym nie poprzestanę! 


Nie powiem Wam dokładnie, jak z trwałością, ponieważ zdobienie te nosiłam już jakiś czas temu, a też nie przywiązuję do tego wielkiej wagi, ponieważ kolory zmieniam w zależności od nastroju - czasami nawet i codziennie :)


Dajcie znać, jak Wam spodobał się ten manicure. Może i Wy macie lakiery Jolly Jewels i podsuniecie pomysł z czym jeszcze można go łączyć. A może chcecie się podzielić pozostałymi kolorami tej serii - chętnie przyjmę :) Do następnego moi drodzy i pamiętajcie o uśmiechu!



środa, 19 listopada 2014

233. Avon, Wodoodporna konturówka do oczu, Teal Waters - swatche

Dawno posta tego typu nie było, bo kolorówka leżała u mnie odłogiem... Od kilku dni jednak chodzi za mną ochota by stworzyć coś makijażowo. Nie martwcie się, nie będziecie musieli tego oglądać :P Przypomniałam sobie natomiast, że miałam pokazać Wam mojego ulubieńca październikowego w kategorii makijaż. Kto jest na bieżąco, ten wie, że była to kredka wysuwana firmy Avon.

 Na temat tego produktu pisałam już recenzję TUTAJ, natomiast kolor ten jest nowością i dzisiaj to na nim się skupimy :)

Jak każda kredka z tej serii jest ona wykręcana, a na opakowaniu mamy oznaczony kolor.


Jeśli chodzi o kolor to jest to taka głęboka zieleń/turkus. Świetnie spisuje się na oku, nie odbija się i jest bardzo wytrzymały. Zdecydowanie będę po niego sięgała częściej, gdy będę chciała odmienić nieco makijaż i odpocząć od klasycznej czerni.



Na dzisiaj to tyle, wpadłam tylko żeby podzielić się z Wami tą cudownością. Wysuwane kredki Avon są zdecydowanie perełką tej firmy i jak do tej pory moimi ulubieńcami. 

Miałyście? Używałyście? A może moja opinia Was skusiła? Napiszcie o tym w komentarzu :) 
Miłego! 

poniedziałek, 27 października 2014

227. RECENZJA : Avon, Planet Spa, Nawilżający olejek do twarzy na noc, Prowansalska lawenda i jaśmin

Dzień dobry wszystkim! Od kilku dni, mimo zmęczenia i coraz gorszego widoku za oknem oraz aury, mnie nie opuszcza dobry humor :) Cudowne uczucie :P Może to za sprawą perspektywy spełnienia się moich marzeń? No, jak na razie nic więcej zdradzać nie będę - jeśli coś więcej się wyklaruje, z pewnością się o tym dowiecie :) Dzisiaj zapraszam Was na kolejną recenzję, bo tak jak obiecywałam, tych w najbliższym czasie nie zabraknie. Na tapecie nietypowy kosmetyk, olejek do twarzy z bardzo chwalonej serii Avonu - Planet Spa. Rozsiądźcie się wygodnie i...start! :)



Skład : 
sesamum indicum oil, idopropylmyristate, paraffinum liquidum, parfum, phenoxyethanol, capryl glycol, bht, helianthus annuus seed oil, jasminum officinale extract, lavandula angustifolia flower/leaf/stem extract,tocopherol.

OPAKOWANIE
Plastikowa buteleczka, zawierająca 60ml produtku, z równie plastikową zakrętką. Jej kolor to taki przyjemny hmm...fiołek? Na opakowaniu znajdziemy dwie naklejki. Z przodu etykietka z nazwą i gramaturą, z tyłu również nazwa, jak i sposób używania w kilku językach. Pod nakrętką znajdujemy dziubek, przez który z łatwością dozujemy produkt, ponieważ jest on w formie olejku, a otwór jest odpowiedniej wielkości.


ZAPACH
Piękny! Nic dodać, nic ująć. Żadnej chemii! Po prostu lawenda z jaśminem. Sprawia on, że kosmetyk ten używa się z przyjemnością, plus do tego działanie...ale o tym poniżej :)

DZIAŁANIE 
Generalnie produkt ten, z tego co obiecuję producent ma nas przenieść w kraine relaksu i rozluźnienia, a dodatkowo nawilżać, odżywiać i koić oraz przywracać blask. Nawilżenie - jest, odżywianie - też, kojenie - jak najbardziej. No z tym blaskiem to tak trochę nie bardzo :P Ale dokładniej, to używając ten produkt na noc, po oczyszczeniu i innych rytuałach, tuż przed położeniem się spać, następnego dnia rano nasza skóra nadal odczuwa jego działanie. Jest złagodzona oraz zregenerowana. Produkt ten zdecydowanie działa!


KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Jeśli chodzi o konsystencję to jest to, tak jak mamy napisane na opakowaniu - olejek. Produkt wodnisty, lejący się, gładko rozprowadzający po twarzy. Wydajność jak najbardziej na plus, wydawało mi się, że 60 ml to mała ilość, tym bardziej przy takiej konsystencji gdzie produkt mógłby (ale tego nie robi) przelatywać przez palce i ochlapywać wszystko wokół. Nie używam tego kosmetyku codziennie, szczerze mówiąc robie to jak mi się przypomni i stosuje go wtedy np. tydzień (powiedzmy, że tak ma być - taka kuracja ;P) jednak był w akcji już kilkadziesiąt razy w przeciągu ostatnich 3-4 miesięcy, a zużycie sięga około 1/4.

CENA
Cena regularna tego produktu wynosiła 31 zł, mi udało się go zakupić w ofercie wyprzedażowej za bodajże 9,99. Więc niezły deal :P 

DOSTĘPNOŚĆ
Kosmetyk nie jest już dostępny w sprzedaży. Również na allegro nie udało mi się na niego trafić.

PLUSY/MINUSY
+działanie
+zapach
+dozowanie
+wydajność
+cena promocyjna

-cena regularna (jak dla mnie za duża)
-wycofany ze sprzedaży

Podsumowując - długo zastanawiałam się, czy dzielić się z Wami recenzją niedostępnego już kosmetyku, ale pomyślałam, że może któraś z Was posiada go w swoich zapasach i zastanawia się nad otwarciem tego specyfiku, a może już go używałyście i chcecie podzielić się swoją opinią na jego temat. Ja uważam, że kosmetyk świetnie spełnił swoją rolę, a sięganie po niego sprawiało mi ogromną przyjemność.

Moi drodzy po raz kolejny zapraszam Was na facebooka TUTAJ, gdzie radze się Was w pewnej paznokciowej sprawie oraz Instagrama TUTAJ, gdzie bywam zdecydowanie częściej :) Miłego tygodnia! 



poniedziałek, 19 maja 2014

201. Walka z rozstępami - porównanie produktów.

Witajcie kochani! :) Jak już niejednokrotnie wspominałam, od lat borykam się z rozstępami, które 'przyozdobiły' mnie w okresie dojrzewania. Odkąd tylko pamiętam, stosowałam jakiś specyfik na ten problem. Dlaczego o tym dzisiaj wspominam? Jak wiecie, jestem w ciąży - a w ciąży rozstępy się pojawiają. Ja co prawda nowych nie zauważyłam (jeszcze), z czego bardzo się cieszę. A jeszcze lepsze jest to, że te 'stare' są niemal niewidoczne. Jak to się stało? Między innymi dzięki produktom, które używałam. Dzisiaj przedstawię Wam krótką historię mojej przygody z kosmetykami na rozstępy. 


Pierwszy był Fissan, krem przeciw rozstępom, który polecił mi lekarz, gdy byłam nastolatką. Jedyne co pamiętam, to to, że produkt miał bardzo, ale to bardzo twardą tubkę i był bardziej maścią niż kremem.

źródło : google


Następnie do akcji wkroczył Avon Solutions, krem przeciw rozstępom. Jego recenzję znajdziecie TUTAJ.  Kosmetyku tego używałam, baaaardzo długo. Aż zaczęłam prowadzić bloga i postanowiłam wypróbować coś nowego. I tak mi zostało ;P Do produktu Avon jak do tej pory nie wróciłam, natomiast korzystałam z ....



....Nivea Q10 Plus Ujędrniający olejek do ciała, o którym przeczytacie TUTAJ. Nie zostałam przy nim na dłużej, ponieważ konsystencja nie przypadła mi do gustu.


Dlatego zdecydowałam się na zakup produktu z Kolastyny, mianowicie Serum przeciw rozstępom. Który był prawie strzałem w 10! - recenzja TUTAJ - jednak ja na typową blogerke przystało, ja znów sięgnęłam po coś innego.



I tak oto, następny był Recovery Oil, firmy Osiris, który był zwykłym zwyklaczkiem, znalezionym na allegro za około 6 zł, pachnący jak Coca-Cola.

źródło : google


Wczoraj do mojej pielęgnacji włączyłam kultowy już produkt Bio Oil, w którym pokładam spore nadzieje.
źródło : google


A jak wygląda/ła Wasza walka z rozstępami? Miałyście do czynienia z którymś z tych produktów? Polecacie coś jeszcze?

Na wizażu, niedawno natknęłam się na TEN artykuł i z przedstawionej tam listy zaciekawiły mnie numerki 2 i 5, więc kto wie, może to o nich poczytacie następnym razem :) 

 Dajcie znać w komentarzach, czy podobają się Wam takie zestawienia, raz na jakiś czas. Pisanie dla Was, to sama przyjemność :) Miłego wieczoru i dużo pozytywnej energii na najbliższy tydzień!








piątek, 11 października 2013

186. RECENZJA : Avon, Żelowe kredki do powiek - swatche

Witam ponownie w moich skromnych progach :) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją i swatchami kosmetyku, który niewątpliwie można nazwać perełką firmy Avon. Mianowicie chodzi o żelowe kredki do powiek, których posiadam w swojej kolekcji 4.


Kolory jakie posiadam (od góry) to :
-silver
-golden fawn
-shimmer khaki
-cobalt

A poniżej malutkie zbliżenie (kolory w innej kolejności, jak wyżej) :


Co mogę powiedzieć o samych kredkach? Są rewelacyjne! Są bardzo miękkie i łatwo się je rozprowadza. Wytrzymują cały dzień i nawet dłużej, a kolory są mega wyraziste. Wystarczy jedno pociągnięcie kredką, by otrzymać zadowalający nas efekt. Żeby nie było jednak tak kolorowo, dopatrzyłam się kilku minusów - jednak nie są one tak duże, bym nadal nie pałała miłością do tego kosmetyku. Po pierwsze, bardzo trudno się je temperuję, ponieważ są miękkie. Jednak pozostawienie ich na jakiś czas w zamrażarce powinno sobie z tym poradzić. Drugi minus, dotyczy tylko kredki w kolorze cobalt, Ma ona tendencję do odbijania się na górnej powiece, tuż po nałożeniu. Jednak i na to jest sposób. Wystarczy po prostu chwilę odczekać, nim otworzy się oko.


Jeśli chodzi o dostępność tego kosmetyku, to standardowo jest to konsultantka Avon lub Allegro. Cena zaś waha się w granicach 15 zł w promocji i 25 zł w cenie regularnej. W obecnej ofercie, pojawiły się nowe kolory (Savage i Raw Plum), które mnie bardzo kuszą, jednak ich zakup będę musiała odłożyć na później, jak już moje zapasy troszkę się zmniejszą :) 



Dajcie znać czy znacie te kredki i co o nich sądzicie. A jeśli jeszcze ich nie posiadacie, to czym prędzej powinnyście to nadrobić - nie zawiedziecie się, gwarantuje! :) 



Znikam robić się na bóstwo, a Wam życzę udanego weekendu :) I oczywiście zapraszam ponownie! 



środa, 10 lipca 2013

174. RECENZJA : Avon Naturals, Maseczka do twarzy z wyciągiem z róży

Hej moi drodzy! :) W momencie kiedy piszę tego posta (tj. 26.06) za oknem mamy beznadziejną pogodę, jednak mam nadzieję, że teraz, gdy go czytacie możemy podziwiać gorące słoneczko i miło spędzacie wakacje! 

Dzisiaj przyszła pora na recenzję maseczki do twarzy firmy Avon, która w miesiącu czerwcu znalazła się w projekcie denko. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak spisała się ona u mnie zapraszam poniżej!

Avon Naturals, Maseczka do twarzy z wyciągiem z róży


Skład :

Aqua, Glycerin, Butylene Glycol, Carbomer, Peg-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Potassium Hydroxide, Rosa Centifolia Flower, Disodium Edta, Imidazolidinyl Urea, Hydroxyethylcellulose, , Methylparaben, Caramel, Thiodipropionic Acid, Parfum, Benzophenone-9, Rosa Canina Fruit Extract, Alcohol Denat., Phosporic Acid, Rosa Centifolia Flower Extract, Cl 17200, Cl 14700

OPAKOWANIE

Solidny, plastikowy słoiczek o pojemności 75 ml. Bardzo przypadła mi do gustu ta forma, ponieważ bez problemu możemy wydobyć kosmetyk aż do ostatniej kropli. Jest przeźroczysty, przez możemy kontrolować ilość maseczki.


ZAPACH

Jak można się spodziewać, po tym, że maseczka jest różana oraz pochodzi z serii Naturals jest on bardzo wyczuwalny i przyjemny. Mi na myśl przywodzi marmoladę. Czuć go długo po nałożeniu kosmetyku na twarz.

DZIAŁANIE

Maseczka ta powinna rozświetlać naszą skórą oraz ją nawilżać i pozostawiać gładką i świeżą, ja takowych efektów nie zauważyłam. Moim zdaniem nie robi ona po prostu nic. Być może zachodzą jakieś zmiany, których nie jestem w stanie zauważyć, ale na pierwszy rzut oka różnicy nie widzę. Nie oznacza to jednak, że z niej zrezygnowałam, ponieważ przyjemnie jest ją mieć na twarzy i żyć ze świadomością, że coś się jednak na nią nałożyło :D Jedyne co mogę powiedzieć o działaniu, to farbowanie twarzy. To raczej nie jest pożądane, ale ja zauważyłam, że moja twarz po użyciu tego kosmetyku jest odbarwiona na czerwono. Jednak woda sobie z tym radzi.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ

75 ml produktu, wystarcza na około 10(?) aplikacji. Mówię tak na oko, bo oczywiście tego nie liczyłam. Zależy to też od ilości nakładanej na twarz. Maseczka jest dość gęsta, ale nie na tyle zbita by nie spływać z palców podczas aplikacji. Jednak na twarzy trzyma się w nienaruszonym stanie. Ma kolor czerwony, można w niej zauważyć zatopione płatki róż. Wyglądem przypomina trochę galaretkę.


CENA

W obecnym katalogu Avon jest ona w cenie 10,99 jednak można ją upolować jeszcze taniej. Bywają promocję, gdzie kosztuję ona 6,99. Mi udało się ją kupić za jeszcze niższą cenę wraz z kremem pod oczy oraz do demakijażu w ofercie demo dla konsultantek.

DOSTĘPNOŚĆ

Jak wszystkie kosmetyki tej marki, możemy dostać ją bezpośrednio u konsultantki lub zamawiając przez internet na portalach aukcyjnych lub sklepach internetowych.

PLUSY/MINUSY

+cena
+opakowanie
+zapach
+konsystencja
+dostępność

-działanie, a raczej jego brak (przynajmniej ja go nie zauważyłam)

Ten minus nie jest w stanie zamazać ogólnego dobrego wrażenia na temat tego kosmetyku. Jest on po prostu takim ładnie pachnącym gadżetem, ale następnym razem skuszę się na maseczki Planet Spa, które niewiele różnią się ceną a różnica w działaniu jest zdecydowanie duża!




Zapraszam też do polubienia mojego bloga w witrynie Bloglovin, odnośnik po lewej stronie lub TUTAJ.
Miłego dnia!



wtorek, 25 czerwca 2013

166. RECENZJA : Avon Care, Lekki nawilżający krem do twarzy z wyciągiem z trawy cytrynowej i ogórka SPF15

Dzień dobry wszystkim :)) Do recenzji zawsze najtrudniej mi się zabrać, ponieważ pochłaniają one największą ilość czasu spośród wszystkich postów, jednak kiedy już do tego przysiąde ciężko mi przestać pisać, ponieważ chcę Wam przekazać jak najwięcej informacji na temat danego kosmetyku. Dzisiaj przedstawię Wam krem do twarzy firmy Avon, który niestety się nie popisał. Miał wylądować w denku czerwca, a jak na razie stoi nieużywany, bo nie wiem jak mogłabym go jeszcze wykorzystać... ZAPRASZAM!



Skład :

aqua, ethylexyl methoxycinnamate, c12-15 alkyl benzoate, benzophenone-3, glycerin, glyceryl stearate, propylene glycol, butylene glycol, peg-40 stearate, hydrogenated polyisobutene, steareth-2, carbomer, cetyl lactate, imidazolidinyl urea, methylparaben, potassium hydroxide, disodium edta, parfum, tetrasodium edta, xanthan gum, helianthus annus seed oil, phosporic acid, cucumis sativus extract, cymbopogon achoenanthus extract, phenoxyethanol

OPAKOWANIE
Plastikowa, zakręcana, elastyczna tubka zawierająca 75 ml produktu, w miłych dla oka barwach. Razi mnie jedynie kolor zakrętki, który moim zdaniem tu nie pasuje. Dozownik to idealna wręcz dziurka, przez którą łatwo wydobyć odpowiednią ilość kremu.




ZAPACH
Zapach moim zdaniem jest lekko cytrusowy, można też jednak wyczuć pudrową nutę. Ogórka niestety nie czuję w ogóle. Zapach lekki, jednak mnie po dłuższym czasie zaczął drażnić. Może gdyby krem działał lepiej, byłabym go w stanie znieść.

DZIAŁANIE
Na opakowaniu czytamy, że 'Krem jest lekki, szybko wchłaniający się, nawilża i pomaga chronić skórę'. Owszem, jest szybko wchłaniający się. Nawet bardzo. Po posmarowaniu wystarczy chwila i czuję, jakbym niczego na twarz nie użyła. Więc chyba nie o to chodziło. Nawilżenia też nie zauważyłam. Mało tego, po jakiś 10 minutach od aplikacji na twarz, zaczyna mnie ona bardzo piec. Robiłam do niego kilka podejść i za każdym razem wyglądało to tak samo. Postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę i wykorzystać go do kremowania włosów. Na wizażowym forum włosomaniaczek zapytałam czy skład tego kosmetyku jest odpowiedni do tego celu. Dowiedziałam się, że zaszkodzić nie zaszkodzi, ale też jakiś super efektów nie będzie i mam próbować. Tak też zrobiłam. Krem trzymałam na włosach jakieś 3 godziny przed myciem, potem już nie nakładałam żadnej odżywki. Później natomiast na próżno było szukać jakichkolwiek efektów. No nic, spróbuje raz jeszcze. Być może jeden raz to za mało by nagle moje włosy były super-hiper, a krem ten zasługiwał na złoty medal.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Krem jest  gęsty i treściwy, ma biały kolor. 75 ml produktu męcze dość długo. Wystarczy niewielka ilość by pokryć całą twarz i szyję. Na włosy trzeba go trochę więcej, ponieważ są dość długie. Mimo częstego i gęstego eksploatowania go, po obejrzeniu butelki, mogę wywnioskować, że kremu jest nadal sporo ilość - około 1/2.


CENA
Krem ten zamówiłam z oferty netto (czyli ulotki dla konsultantek, w której firma pozbywa się resztek magazynowych) za cenę około 5 - 6 zł. W katalogu, po cenie regularnej krem ten kosztowałby niewiele więcej, ponieważ seria AvonCARE jest serią pielęgnacyjną dla całej rodziny (ja osobiście nie wiem, czy posmarowałabym tym kremem twarz dziecka, kiedy nawet ja nie umiem wytrzymać tego pieczenia, a co dopiero tak delikatna skóra), nastawioną głównie na niskie ceny, duże pojemności oraz wielofunkcyjność kosmetyków.

DOSTĘPNOŚĆ
Jak wyżej wspomniałam, krem jest firmy Avon. Przejrzałam oferty netto do 3 kolejnych katalogów i krem ten jest dostępny. Jeśli macie swoją konsultantkę i chciałybyście ten koszmarek (jak dla mnie) wypróbować zapytajcie jej, czy możecie coś z tej oferty zakupić. Ja pozwalam na to swoim klientkom. W innym przypadku pozostaje Wam już chyba tylko internet.

PLUSY/MINUSY
+cena
+wydajność

-ograniczona już dostępność
-działanie
-zapach

Podsumowując, wszystkie plusy (nawet jeśli byłoby ich więcej) unieważnia minus dotyczący działania. Szukałam czegoś lekkiego na lato i tego też spodziewałam się po opisie oraz szacie graficznej opakowania, a dostałam jedynie pieczenie.  Dajcie znać, czy miałyście do czynienia z tym kosmetykiem. Jeśli tak, opiszcie jak sprawdził się u Was :)


Przy okazji muszę się Wam czymś pochwalić :D Dzisiaj mamy 25 dzień czerwca, a ja jak na razie nie kupiłam nic z kosmetyków! No dobra, może czekam na paczkę a Avonu, w której jest kilka sztuk dla mnie, no ale jak się powstrzymać, kiedy katalog tak ładnie wygląda, paczka sama trafia pod nasze drzwi i mam jeszcze opust? Poza tym fakturę zapłacę dopiero w lipcu, więc się nie liczy, prawda ? :D



wtorek, 28 maja 2013

150. RECENZJA : Avon Naturals, Scrub do ciała, Wanilia

Brrr, cóż za pogoda. Iście wakacyjna! ;// Ech, od samego początku narzekanie. Ale jak tu inaczej, skoro zaczęłam wakacje, a za oknem taka zimnica? Nie pozostaje nic innego, jak kocyk i herbatka. Prawie jak ferie zimowe... No ale koniec z tym. 


Zapraszam Was na recenzję moje pierwszego kosmetyku - bubla z Avonu. Mowa o scrubie do ciała z serii Naturals o zapachu Wanili, który prezentuje się następująco : 


Skład :
Aqua, Paraffinum Liquidum, Polyethylene, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glycerin, Dimethicone, Parfum, Sodium Laureth Sulfate, Triethanolamine, Carbomer, Polysorbate 60, Peg-150 Stearate, Sorbitan Oleate, Steareth-20, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Butyrospermum Parkii Butter, Hydrolyzed Milk Protein, Tocopheryl Acetate, Alcohol Denat, Methylchloroisothiazolinone, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Methylisothiazolinone, Cl 19140, Cl14700

Czy dobry, czy zły nie mnie oceniać. Nie orientuje się w tym, nie bardzo czuję taką potrzebę - dla mnie liczy się efekt. Tutaj jest on natomiast niezauważalny. Ale o tym poniżej.


BUTELKA
200 ml produktu umieszczonych jest w plastikowej tubie zamykanej na klik, z otworem przez który łatwo wydobyć produkt. Tuba ma ładną, nienachalną szatę graficzną. Mega minusem jest natomiast to, że jest ona bardzo sztywna. Po wyciśnięciu produktu, opakowanie nie chce wracać do swojej pierwotnej wersji, tylko zostaje takie wciśnięte, co mi osobiście nie odpowiada. 


ZAPACH
Tutaj jedyny plus! Z opisu oraz obrazka na opakowaniu wynika, że peeling powinien mieć zapach wanilii. Mi przypomina on zapach budyniu waniliowego! Jest on niesamowicie przyjemny i intensywny, czuć go po otwarciu tuby oraz podczas używania produktu. W ogóle nie czuć z nim chemicznej oraz alkoholowej (a tego jest dużo w składzie) nuty. Aż chciałoby się ten produkt zjeść! Dobrze, że na opakowaniu jest adnotacja, że nie jest to produkt spożywczy ;)

DZIAŁANIE
Na tym polu całkowita porażka. Specyfik ten w ogóle nie spełnia swojego zadania, tj. nie wygładza skóry. Drobinki peelingujące, są bardzo drobne, ciężko je w ogóle wyczuć i zauważyć. Produkt ten nawet przy codziennym stosowaniu nie zrobi nam krzywdy, ponieważ jest tak delikatny. Nawet za bardzo! Nie wiem nawet co więcej mogłabym o nim napisać, nie ma on nic na swoją obronę. Po prostu totalna klapa!

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
Produkt sam w sobie jest dość gęsty. Przy regularnym stosowaniu (w moim przypadku co drugi dzień, tylko uda, pośladki oraz brzuch) starcza na około miesiąc używania.

Tutaj idealnie 'widać' ilość oraz wielkość drobinek - jednym słowem - są niezauważalne.

CENA
Powszechnie wiadomo, że kosmetyki Avon nie należą do wyższej półki cenowej, a jeszcze trafiając na promocję możemy te produkty dostać za naprawdę niewielką kwotę (co nie znaczy, że mają one złą jakość). Za produkt ten zapłaciłam około 7 zł. Nie jest to wygórowana cena, jednak za takie pieniądze możemy dostać coś o niebo lepszego - jak choćby peelingi z Joanny.

DOSTĘPNOŚĆ
Avon jest dość popularna firmą i raczej każdy ma w swoim środowisku konsultantkę tej firmy. Jeśli nie, to z łatwością zakupi ten produkt przez internet.



PLUSY/MINUSY
+zapach
+dostępność

-działanie(a raczej jego brak)
-opakowanie
-cena regularna 17 zł nieadekwatna do jakości

Dajcie znać, czy używałyście tego kosmetyku :) Z chęcią też przeczytam o Waszym ulubionym peelingu, bo jak na razie wciąż szukam ideału. 


Dzisiaj zaproszę Was tylko na mojego 'fanpejdźa' na facebooku. Bardzo zależy mi na tym byście polubiły mój profil tam. Pisze tam o wiele częściej niż na blogu, wklejam zapowiedzi nowych postów oraz pytam o zakupowe porady. Wystarczy kliknąć w link pod banerem lub w odnośnik po lewej stronie.



Zmykam pisać kilka postów na zapas, bo nie wiem kiedy następnym razem tutaj zajrzę. Mimo złej pogody mam kilka planów na nadchodzące dni :) 




niedziela, 24 lutego 2013

129. RECENZJA : Avon Solutions, Krem przeciw rozstępom

Dzień dobry! :) Jak mija Wam weekend? Czy u Was za oknem również pada śnieg? Tak tęskno mi do wiosny! Uwielbiam czas, kiedy wszystko budzi się do życia, a słoneczko próbuje przedostać się przez chmury. Mam nadzieję, że już niedługo będę musiała na to czekać :) 

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić kosmetyk, którego używam od dawien, dawna i spisuje się bardzo dobrze. O czym mowa? O kremie na rozstępy Avon z serii Solutions.


W okresie dojrzewania, bardzo dużo i bardzo szybko 'urosłam'. Rozstępy pojawiły się na moim ciele dosłownie wszędzie. Widoczne one były głównie na biuście, który jest spory oraz na brzuchu. Postanowiłam coś na to zaradzić i kupiłam tube, tego kremu. Sceptycznie do niego podchodziłam, uważałam, że 'to coś'zostanie ze mną już na zawsze. Na początku też tak było-ale to za sprawą mojego nieregularnego stosowania-więc kosmetyk odłożyłam na bok.

Jakiś czas później stwierdziłam, że jeśli chcę mieć gładkie ciało to muszę o nie zawalczyć! Zaczęłam co drugi dzień pilingować brzuch, a następnie nakładać ten kosmetyk. Czy to wystarczyło ? 

No cóż, na pewno rozstępy się zmniejszyły, gdzieniegdzie pozostały tylko białe kreski, a nie widoczne, czerwone blizny i co najważniejsze nie powstają nowe. 

Myślę, że jeśli będę stosowała odpowiednią dietę i ćwiczenia, uda mi się ich pozbyć całkowicie! 

Do samego kremu przechodząc, jego konsystencja wygląda tak :


Jest dość lejąca i może nie widać tego dokładnie, ale jest w kolorze perłowym. 
Niewielka ilość starcza na pokrycie brzucha, a butelka 200ml, jest wystarczająca nawet na kilka miesięcy. 

Podsumowując : 
+działanie
+zapach (a raczej jego brak)
+wygodna tuba
+cena (regularna około 30zł, w promocji jeszcze mniej)

-dostępność (konsultantki Avon lub ewentualnie internet)
-konsystencja (trzeba uważać by nie wylać za dużo)

Obecnie używam czegoś innego, zobaczymy, czy polubimy się tak samo :) 

Dajcie znać o czym następnie chcecie przeczytać :
-prezentacja kolejnego lakieru?
-lumpkowe zdobycze?
-moja wish lista?
-następna partia zdjęć biżuterii z katherine?
-inspiracje?
-czy może recenzja jakiegoś kosmetyku z zakładki 'aktualnie używam'?

Miłego dnia!


środa, 13 lutego 2013

126. RECENZJA : Avon, Wysuwane konturówki - swatche

Dzisiaj słów kilka o wysuwanych konturówkach do oczu z Avonu. W swojej kolekcji posiadam 3 sztuki. 2 z  edycji diamentowej w kolorach : Brown Sugar czyli brąz i Sugar Plum czyli fiolet oraz jedną z podstawowej w kolorze Blackest Black - jak nie trudno sie domyślić - czarną. 



Kiedyś też pokazywałam na blogu zieloną, która bardzo szybko poleciała do zwrotu. Niestety zieleń z katalogu, na żywo wcale nie była zielenią. Można to zobaczyć o tutaj!

Jak wymienione przeze mnie kolory wyglądają na żywo? O tym za moment. Najpierw moje odczucia. Tak więc kredka bardzo miła i przyjemna w użyciu. Wysuwamy potrzebną ilość kosmetyki i voila kreska gotowa. Niska cena to również plus. W promocji kredkę możemy dostać już za niecałe 10 zł! Avon oferuję ogromną gamę kolorystyczną, tego kosmetyku, którą wciąż uzupełnia. 

Minusów nie zauyważyłam, produkt ten spisuje się u mnie świetnie i bardzo często do niego wracam.

Poniżej swatche, posiadanych przeze mnie odcieni :
od góry : 
Blackest Black
Brown Sugar
Sugar Plum

Jak widać drobinki w diamentowej edycji są widocznie, jednak nie nachalne, więc nadają się na co dzień.
Nie mają też w zwyczaju migrować po całej twarzy. 

To tyle na dzisiaj, pozdrawiam Was gorąco i zapraszam w przyszłości!
Z góry przepraszam jeśli niebawem będzie mnie coraz mniej, ale wiecie - matura się zbliża...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...